środa, 22 lipca 2015

22/07

Wpis miał być wczoraj, ale brakło mi czasu. Ostatnio doba jest zdecydowanie zbyt krótka i z miłą chęcią wydłużyłbym ją o parę godzin :)
Za 12 dni wizyta u onkologa. Zaczął udzielać mi się już stres, zacząłem się martwić. Nawet nie wiem kiedy minął ten czas od 27 kwietnia. Praca, urlop, praca i tak z dnia na dzień. Miałem nadzieję, że z racji tego, że nie będę miał robionej tomografii nie będę się stresował. Myliłem się. Ta myśl przez cały czas mi towarzyszy. Zapytałem pewnej osoby, która również wygrała swoją walkę o następne jutro jak on radzi sobie z tym wszystkim. Powiedział, że pomimo tego, że on swoją walkę wygrał dwa lata temu ta myśl cały czas mu towarzyszy. Jest z tyłu głowy i co jakiś czas o sobie przypomina. Powiedział, że nie walczy z tym bo i tak wie, że nie wygra. Żyje i chwyta każdą chwilę jakby miała być tą ostatnią. Ja staram się robić to samo. Mimo wszystko z każdym dniem stresu jest coraz więcej. Może dlatego, że to pierwsza wizyta po wynikach, a może będzie mi to towarzyszyło przy każdej wizycie. Chyba znowu będę musiał prosić Was wszystkich o trzymanie kciuków :)
Koniec tych smutów. Chciałbym podzielić się swoim szczęściem :) poznałem wspaniałą Kobietę i mam nadzieję, że z Nią spełniać będę swoje marzenia :) teraz tylko paszport i mogę odkładać pieniądze na ten Wielki Kanion :)

środa, 8 lipca 2015

Oj długo mnie tu nie było. Wiele się wydarzyło od ostatniego postu. Wróciłem do pracy, miałem urlop, odwiedziłem dentystę.
Początki w pracy były ciekawe i ciężkie. Widok tych wszystkich ludzi dodawał mi energii. Nie mogło mnie spotkać nic lepszego niż powrót do pracy. Mimo, że czterogodzinne zmiany były ciężkie to wszyscy starali mi się pomóc jak tylko potrafili, aby było mi łatwiej. Pomagają mi dalej za co jestem im bardzo wdzięczny. Jest już dużo lepiej. Pracuje po osiem godzin, regeneruje się podczas wolnych dni. Cieszę się każdą chwilą.
Nigdy nie pomyślałbym, że będę cieszył się idąc do pracy, a teraz to robię, Nie denerwuje się na rzeczy, na które nie mam wpływu, dzięki czemu życie jest piękniejsze. Pewnego pięknego dnia popłakałem się idąc do pracy. Poleciały mi łzy szczęścia. Jestem zdrowy, świeci słońce, idę do pracy. Czego chcieć więcej :)
Spędziłem urlop w Polsce. Tylko i aż 9dni. Zostawiłem swojego Rudzielca na całe 9dni :( to było straszne. Tęskniłem za Nim każdego dnia. Widziałem się z Mamą, z rodziną, znajomymi. Poznałem kilka zajebistych osób :) i chociaż strasznie tęskniłem za Anglią to wyjeżdżając trochę było mi szkoda, że znowu minie trochę czasu zanim zobaczę się znowu z tymi ludźmi. Teraz czas na ich wizyty u mnie :)
3 sierpnia wizyta u onkologa. Dzisiaj przy okazji wizyty u dentysty zaszedłem do szpitala i zapytałem swą pielęgniarkę prowadzącą o datę tomografii, gdyż nie dostałem jeszcze żadnego listu. Okazało się, że w dniu wizyty będę miał robione tylko prześwietlenie klatki piersiowej i badanie krwi :) to chyba lepsze, bo pamiętam co działo się ze mną między skanem, a otrzymaniem wyników. Teraz wyniki będą na następny dzień, więc to tylko jeden dzień wielkiego stresu. Nie zmienia to faktu, że im bliżej wizyty tym stres i obawy większe. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze, bo w końcu zaczyna mi się układać życie :)